Żywność genetycznie modyfikowana (GMO) – zabójstwo, czy zbawienie ludzkości?

Zdrowe odżywianie 0

Problem modyfikacji genetycznych od dłuższego czasu nie jest już tylko domeną sfery teoretycznych badań laboratoryjnych. Wyszedł bowiem daleko poza naukę i stał się technologią coraz szerzej wykorzystywaną na całym świecie do produkcji żywności. Obecnie już miliony hektarów pól porastają uprawy GMO, zwierzęta hodowlane coraz powszechniej są karmione paszą robioną z roślin GMO i mączek zwierzęcych pochodzących od innych zwierząt karmionych GMO, w sklepach możemy kupić żywność zawierającą GMO. Rośliny genetycznie modyfikowane na świecie uprawia się już od ok. 30 lat, a w Europie od ok. 15. Na razie oficjalnie tylko człowieka jeszcze nie zmodyfikowano w taki sposób, choć już coraz więcej naukowców sugeruje, że niektóre laboratoria na świecie po kryjomu już to uskuteczniają.

Technologia GMO od samego początku budzi oczywiście bardzo wiele kontrowersji. Znamienne są niekończące się, ostre debaty naukowe na ten temat. Mniej liczni zwolennicy modyfikacji genetycznych uważają jednak, że jest to wyśmienity sposób np. na poprawianie właściwości hodowlanych roślin i zwierząt, a co za tym idzie – także wytwarzanej z nich żywności. Twierdzą ponadto, że w dobie obecnego przeludnienia świata i związanego z tym widma głodu – każde rozwiązanie zapewniające większą produkcję żywności jest dobre, a takie w szczególności! Czy to jednak prawda? Czy w przyszłości ludzkość nie zapłaci za to wysokiej ceny?

Nieufność ludzi budzi przede wszystkim fakt, że oficjalnie uznawane badania gloryfikujące żywność GMO, są robione głównie w laboratoriach pracujących dla koncernów produkujących i patentujących GMO. Głosy odmienne są z zasady odrzucane i krytykowane. Ponadto, większe państwa potworzyły sobie przez ostatnie lata specjalne banki nasion, komórek jajowych i tkanek organizmów naturalnie żyjących od tysięcy lat na Ziemi, by w ten sposób móc zawsze bezpiecznie sięgnąć do korzeni, gdyby kiedyś okazało się, że zmutowane organizmy GMO są szkodliwe. Tylko czy wtedy nie będzie już za późno? Czy tak, jak obecnie wymierają z tego powodu pszczoły, w przyszłości nie zaczną też wymierać inne organizmy żywe, w tym my ludzie? Czy odtworzenie naturalnych gatunków będzie wtedy jeszcze możliwe? Aktualnie nikt nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania. Można na przykład stworzyć roślinę GMO która ostatecznie okaże się jednak trująca i szkodliwa. Można też stworzyć oczywiście i wiele innych, które będą jednak użyteczne. Wynik tej rosyjskiej ruletki jest jednak trudny do przewidzenia! Opinia publiczna uważa więc swoje obawy za całkowicie uzasadnione i trudno się temu dziwić!

GMO ma też jednak także potencjalne zalety, niż tylko sama poprawa dostępu do żywności na całym świecie. Naukowcy popierający tę ideę twierdzą bowiem, że technologia ta pozwoli również produkować lepsze leki i niszczyć szkodliwe odpady (do czego mają być używane zmienione genetycznie mikroorganizmy, rozkładające dzięki temu nawet toksyczne zanieczyszczenia produkowane przez ludzi). Czy jednak skoro już obecnie leki są dla nas coraz bardziej szkodliwe, dając nieraz nawet groźne efekty uboczne, a antybiotyki przestają działać na uodparniające się na nie mikroorganizmy chorobotwórcze – ulepszanie ich za pomocą GMO, w przyszłości nie okaże się w efekcie jeszcze gorszym rozwiązaniem? Także recykling i utylizacja zanieczyszczeń przy użyciu GMO może być niewypałem, takim lub gorszym, jak pomysł z opłacalnością biopaliw, które jakoś nie zawojowały jak na razie światowych rynków! Chyba jedynym pozytywnym przykładem biomodyfikacji genetycznych jest tzw. „złoty ryż”. Jest to odmiana ryżu GMIO, która zawiera przez to więcej witaminy A, która ratuje wzrok milionom ludzi w Chinach, Bangladeszu i na Filipinach. W krajach tych głównym pożywieniem od wieków był jak dotąd tradycyjny ryż, który niestety jest ubogi w wit. A. Tylko czy za kilkadziesiąt lat nie okaże się jednak, że ten złoty ryż szkodzi nam ludziom i przyrodzie w inny sposób! Tyle mniej więcej musi trwać eksperyment robiony bezpośrednio na populacjach ludzkich.

Przeciwnicy zasadności GMO uważają też, że nie znając przyszłych skutków obecnych manipulacji genetycznych, nieliczna garstka ludzi i koncernów pragnących ogromnych zysków, na siłę zmusza cały świat do powszechnej uległości i zgody na GMO. Niezależni naukowcy twierdzą z kolei, że człowiek obecnie sam sobie stwarza zagrożenie, które według ich prognoz, będzie nawet jeszcze groźniejsze dla przyszłych pokoleń, niż jest teraz! Spowoduje bowiem wiele chorób, być może nawet nieznanych nam obecnie, a więc zupełnie nowych dla ludzkości. Tymczasem wiadomo przecież, że szukanie skutecznego antidotum na nowe i groźne dla naszego życia choroby, trwa nieraz całe dziesięciolecia, a nawet pokolenia!

Większość specjalistów obawia się, że ludzkość prawdopodobnie w przyszłości kontrolę nad GMO wprowadzonym do środowiska naturalnego. Zmieniona genetycznie żywność będzie się samoistnie rozprzestrzeniać i wywoływać u nas na niespotykaną dotąd skalę – alergie, uszkodzenia narządów wewnętrznych i niewydolności, wady genetyczne płodów i inne nieznane jeszcze skutki dla zdrowia. Może doprowadzić do wymierania całych gatunków (jak np. obecne wymieranie pszczół), w tym nas samych!

Koncerny produkujące GMO, naukowcy pracujący dla nich oraz sprzyjające tej idei lobby polityczno-gospodarcze – uważają, że GMO to cud nowoczesności i nie wolno ich demonizować. Przeciwnicy za przykład stawiają jednak bardzo szkodliwy środek o nazwie DDT (czyli dichlorodifenylotrichloroetan), który opatentowano na przełomie lat 30. i 40. XX w. Środek ten jeszcze w czasie II wojny światowej uważano za cudowne narzędzie do walki z pasożytami i niektórymi chorobami. Posypywano nim ludzi ratowanych z obozów koncentracyjnych, w celu likwidacji pcheł, pluskiew i wszawicy. Jeszcze przez ok. 20. lat po II wojnie światowej miliony ton DDT wysypano na pola uprawne, jako rewelacyjny środek chwasto- i owadobójczy. Naukowcy uważali wtedy DDT właśnie za cud nauki. Takie ogólnoświatowe doświadczenie z DDT trwało w sumie ok. 30. lat. O jego wielkiej szkodliwości na organizmy żywe przekonano się niestety dopiero pod koniec lat 60. XX w. Okazało się, że jest to chorobotwórcza i śmiercionośna trucizna, na dodatek strasznie długo nieulegająca biodegradacji. Wtedy lawinowo zaczęto go zakazywać i wycofywać z użycia. W Polsce środek ten wycofano dopiero w 1976 r. Niezależni specjaliści uważają więc, że z GMO może być podobnie, a może nawet jeszcze gorzej! Swoje stanowisko popierają tym, że istnieje zbyt mało badań na ten temat, a te popierające GMO – nie są w ich mniemaniu uczciwe! Z powodu zwykłej chęci zysku, możemy nawet doprowadzić do nieodwracalnej zmiany genetyki organizmów żywych na całej Ziemi! Jeśli ze złymi skutkami – może to stać się tragedią porównywalną z wielkimi, masowymi wymieraniami!

Poważniejsze organizacje i jednostki naukowe od kilku dziesięcioleci zajmują się sprawdzaniem skutków spożywania produktów GMO (roślin GMO i mięsa od zwierząt modyfikowanych, lub karmionych GMO). Obiektywnie należy jednak stwierdzić, że na ludziach nie zostały jeszcze przeprowadzone w sposób kompleksowy takie badania, które bezwzględnie i jednoznacznie potwierdziłyby szkodliwość żywności GMO dla naszego organizmu. Dotychczas w stosunku do ludzi zbiera się głównie dane statystyczne z klinik, szpitali i przechodni, gdzie stwierdza się przypadki chorobowe, za które winą można obarczyć GMO. Jedyne opublikowane dotychczas badanie (w 2004 r.) prowadzone na ludziach wykazało, że żywność modyfikowana genetycznie przekazuje swoje geny GMO i pozostawia je w organizmie człowieka, a konkretnie zmienia genotyp naszych symbiotycznych bakterii jelitowych, które ułatwiają nam trawienie i wchłanianie substancji pokarmowych! Jest za to bardzo wiele (i liczba ta stale rośnie) doniesień opartych na badaniach różnych gatunków zwierząt laboratoryjnych i gospodarskich (z rejonów upraw GMO), które e różnych stopniu potwierdzają jednak niekorzystne działanie pokarmów transgenicznych.

W dyskusjach na temat pokarmów transgenicznych często pojawia się argument o lobby wielkich korporacji, czyli producentów nasion (a więc roślin) i zwierząt genetycznie modyfikowanych, a także pokarmów z nich wytwarzanych oraz silnie szkodliwych środków ochrony roślin GMO. Oskarża się ich powszechnie o to, że walczą o utrzymanie swojej pozycji na rynku za wszelką cenę, a więc także w sposób nieetyczny. Z pewnością jest w tym wiele racji. W tym kontekście najczęściej wymieniane są nazwy największych koncernów, a więc: Monsanto, DuPont, Syngenta czy BayerCropScience AG. Najbardziej znana jest jednak międzynarodowa firma Monsanto, która główną siedzibę ma w USA. Według różnych szacunków, Monsanto kontroluje ponad 70% rynku zmodyfikowanego genetycznie ziarna siewnego! Takie firmy oskarżane są wiele złych rzeczy, w tym nawet o celowe fałszowanie badań naukowych dotyczących skutków faktycznego wpływu GMO na organizmy żywe. Tymczasem wyniki badań nad GMO są różne i nie zawsze jednoznaczne. Na ich podstawie na pewno nie można jednak ewidentnie stwierdzić, że GMO jest nieszkodliwe!

Część badań prowadzonych na zwierzętach pokazuje na przykład, że już w pierwszym pokoleniu dochodzi do zakłócenia metabolizmu oraz pracy serca, wątroby, nerek, śledziony i innych organów. Szybko, a na pewno w drugim pokoleniu i później, pojawiają się z kolei poważne problemy z rozmnażaniem, bezpłodność, rodzenie zdeformowanych, potworkowatych płodów itp. Czyżby obecny wzrost takich problemów na świecie był właśnie tego efektem? Oczywiście innym ze skutków są też masowe zapadalności na różne choroby nowotworowe, których liczba także rośnie zastraszająco szybko, a także ogólny wzrost śmiertelności w populacjach ludzkich. W Wielkiej Brytanii pod koniec lat 90. XX w. stwierdzono ponadto, że liczba alergii na soję wzrosła tam o 50% po wprowadzeniu na rynek spożywczy soi modyfikowanej genetycznie. W 2005 r. wykryto również, że soja genetycznie modyfikowana zawiera co najmniej jeden nowy alergen, przy czym w gotowanej soi GMO stwierdzono siedmiokrotnie wyższy poziom jednego z jej alergenów inhibitora trypsyny, niż w normalnej soi organicznej! Tymczasem soja dostępna na rynku jest obecnie w większości pochodzenia transgenicznego (czyli GMO), a dodaje się ją niemal do wszystkich produktów spożywczych przetwarzanych (np. do kiełbas, gotowych kotletów, zupek w proszku, dań gotowych do mikrofali itp.). Takich doniesień co odważniejszych lekarzy i naukowców niewolno bagatelizować! Tymczasem za swoje publikacje potępiające GMNO, są oni zwalniani z pracy, zabiera się im pieniądze na badania i nie udziela kolejnych środków, są też ośmieszani i wyszydzani na forum dyskusyjnym. Niewygodne wyniki zwykle zresztą nie wychodzą na jaw, ponieważ jak donoszą świadkowie – są usuwane i zacierane, a większość zastraszanych naukowców rezygnuje z ich upowszechniania! Doniesień o takich naciskach i cenzuralnych zachowaniach jest obecnie całe mnóstwo, nie dziwi zatem, że opinia publiczna nie ufa oficjalnym zapewnieniom o rzekomej nieszkodliwości transgeników.

Inne szkodliwe działania notowane w odniesieniu do GMO na świecie, to: uśmiercanie i eliminacja owadów, a nawet ptaków z upraw roślin GMO, stopniowe uodparnianie się szkodników na środki ochrony roślin stosowane do upraw roślin GMO, bardzo niekorzystny i toksyczny wpływ środków ochrony roślin stosowanych do upraw roślin GMO, na lokalne organizmy glebowe i wodne. Bardziej przyszłościowo patrzący naukowcy ostrzegają również, że kiedyś inżynieria genetyczna może w ten sposób wprowadzić w organizm człowieka modyfikację genetyczną, która decydowałaby o skróceniu życia ludzi w taki sposób, byśmy żyli jedynie do zakończenia przydatności produkcyjnej. Co zatem robić? Naciskać na polityków, by GMO nie było dozwolone, a to co już w tym zakresie zrobiono, należy jak najszybciej cofnąć!